Duchowość cierpienia

Cierpienie w różnej postaci towarzyszy wszystkim ludziom w różnych momentach życia. Można zatem mówić o duchowości cierpienia, czyli o metodzie przeżywania tego przykrego doświadczenia w taki sposób, żeby nie tylko nie zubażało ono człowieka, ale podnosiło na wyższy poziom człowieczeństwa, a czasem prowadziło do świętości.

Wiele cennych myśli na ten temat pozostawił św. Jan Pa­weł II, który na sobie doświad­czył, czym jest cierpienie, i po­kazał całemu światu, jak z god­nością, w zjednoczeniu z Chrystusem dźwigać swój krzyż choroby i starości. Oprócz licznych wypowiedzi na ten te­mat, pozostawił list apostolski „Salvifici doloris” (SD) o chrześcijańskim sen­sie ludzkiego cierpienia (z 11II1984). Jego medytacyjna lektura może być duchowym pokrzepieniem nie tylko dla dotkniętych stygmatem cierpienia.

Powszechność cierpienia

Papież słusznie zauważa, że zjawisko cierpienia jest powszechne – dotyka każdego bez względu na wiek czy status społeczny. „Człowiek cierpi wówczas, gdy do­znaje jakiegokolwiek zła” (SD 7). Podobnie „Katechizm Kościoła katolickiego” stwierdza, że nikogo jednak nie omija doświadczenie cierpienia i zła obecnego w natu­rze, które jawią się jako związane z ograniczeniami wła­ściwymi dla stworzeń, a przede wszystkim zagadnienie zła moralnego (nr 385). W innym miejscu „Katechizmu” czytamy, że choroba i cierpienie zawsze należały do najpoważniejszych problemów, poddających próbie ży­cie ludzkie. Człowiek doświadcza w chorobie swojej nie­mocy, ograniczeń i skończoności (nr 1500).

Kwestii cierpienia nie można więc ograniczać do odczucia bólu, dolegliwości fizycznej czy psychicznego dyskomfortu, gdyż – jak zauważa Święty Papież – jest ono „czymś bardziej jeszcze podstawowym od choroby, bardziej wielorakim, a za­razem głębiej jeszcze osadzonym w całym człowieczeństwie” (SD 5), wpisanym w człowieczy los. Z tej racji temat cierpienia pojawia się nie tylko w Biblii i świętych księgach różnych religii, ale także w najstarszej literaturze i sztuce.

Cierpienie w Starym Testamencie

Znamienne jest to, w że Starym Testamencie i całej trady­cji judaistycznej cierpienie traktowano jako karę za popełnio­ny grzech. Odnośnie do tego św. Jan Paweł II zauważa, że je­śli prawdą jest, iż cierpienie ma sens jako kara wówczas, kiedy jest związane z winą, to nie jest prawdą, że każde cier­pienie jest następstwem winy i posiada charakter kary (SD 11). Może być bowiem rodzajem próby i wówczas służy nawróceniu, czyli odbudowaniu dobra w podmio­cie, który w wezwaniu do pokuty może rozpoznać Miło­sierdzie Boże (SD 12).

Wymowna pod tym względem jest Księga Hioba. Ten świątobliwy mąż został poddany przez Boga okrut­nej próbie nie tyle dla swego nawrócenia, co raczej po to, by dał świadectwo bezwarunkowego zawierze­nia Bogu. Jego najbliżsi i otoczenie nie rozumiało tego. Przyjaciele wprawdzie przyszli, aby podnieść go na du­chu, lecz otwarcie mówili, że albo nie jest on tak spra­wiedliwy przed Bogiem jak się wydaje, albo Bóg nie jest Ojcem, lecz surowym sędzią. Tymczasem mądrość Hioba, która zrodziła się z doświadczanego cierpienia, przerosła ówczesne schematy myślenia. Mimo dotkli­wego i niezawinionego nieszczęścia Hiob z wielką po­korą i uległością wobec woli Boga wyznał: Nagi wysze­dłem z łona matki i nagi tam wrócę. Dał Pan i zabrał Pan. Niech będzie imię Pańskie błogo­sławione! (Hi 1, 21). A na uszczypliwe uwagi swej żony, dalekiej od współczucia, odpowie­dział: Dobro przyjęliśmy z ręki Boga. Czemu zła przyjąć nie możemy? (Hi 2, 10). W ten spo­sób starotestamentalny Hiob dał przykład doj­rzalej duchowości cierpienia, którą – jak po­kazuje zakończenie Księgi – Bóg hojnie wyna­grodził pod każdym względem.

Cierpienie w Nowym Testamencie

Postawa Hioba wskazuje zarazem na ten sens cier­pienia, który w całej pełni objawi się potem w Nowym Testamencie w związku z męką, śmiercią i zmartwych­wstaniem Jezusa Chrystusa. Tej nowej perspektywie ro­zumienia ludzkiego cierpienia św. Jan Paweł II poświę­cił znaczną część listu apostolskiego „Salvfici doloris”.

Podczas ziemskiej działalności Jezus okazywał szcze­gólną wrażliwość na ludzkie cierpienie. Wiele osób uzdrowił z ich chorób, uwolnił z mocy szatańskich, a nie­których wskrzesił do życia. W ten sposób wypełnił zapo­wiedzi mesjańskie (por. KKK 549). Jednak nie przyszedł po to, by usunąć wszelkie cierpienia na ziemi, lecz by wyzwolić ludzi od największej niewoli, jaką jest grzech, który przeszkadza w ich powołaniu do synostwa Boże­go i powoduje wszystkie inne zniewolenia. Niemniej jednak przez swoją mękę i śmierć na krzyżu Chrystus nadal cierpieniu nowe znaczenie. Odtąd może ono słu­żyć upodabnianiu się do Niego i jednoczeniu ochrzczo­nego z Jego zbawczą męką (por. KKK 1505).

W Chrystusie cierpienie, które jest następ­stwem grzechu pierworodnego, otrzyma­ło nowe znaczenie: stało się uczestnictwem w Jego zbawczym dziele (por. KKK 1521). Jed­nym słowem: cierpienie nabrało wymiaru swoistego powołania dlatego, że Chrystus przybliżył się do świata ludzkiego cierpienia przez to, że sam to cierpienie wziął na sie­bie (SD 16). W Jego męce osiągnęło swój ze­nit. A ponieważ Bóg w Chrystusie do końca nas umiłował (1 J 4, 19) i posłał Syna swojego jako ofia­rę przebłagalną za nasze grzechy (tamże), dlatego cier­pienie weszło w całkowicie nowy wymiar i w nowy po­rządek: zostało związane z miłością (SD 18), która naj­pełniej wypowiedziała się na krzyżu. W Krzyżu Chry­stusa nie tylko Odkupienie dokonało się przez cierpienie, ale samo cierpienie ludzkie zostało też odkupione (SD 19) i wyniesione na poziom Odkupienia (tamże).

Dlaczego cierpienie?

Trudno jest dać jednoznaczną odpowiedź na pytanie o sens cierpienia i dlaczego Odkupienie dokonało się właśnie w ten sposób. Jest to tajemniczy zamysł Boga, zarazem wpisujący się w to powszechne doświadcze­nie, które na różne sposoby staje się udziałem każdego człowieka. Święty Jan Paweł II zauważa jednak, że od­powiedź na pytanie o cierpienie i jego sens daje Chry­stus nie samym swoim nauczaniem: Dobrą Nowiną, ale przede wszystkim własnym cierpieniem, które z tym nauczaniem, z Dobrą Nowiną, scalone jest w sposób or­ganiczny i nierozerwalny. Jest to jakby ostatnie, synte­tyczne słowo tego nauczania: «nauka krzyża», jak kie­dyś powie św. Paweł (SD 18).

Rozwijając tę myśl, Ojciec święty podejmuje próbę od­powiedzi na trudne pytanie o sens cierpienia i stwierdza, że w mesjańskim programie Chrystusa, który jest zarazem programem królestwa Bożego, cierpienie jest w świecie po to, ażeby wyzwalało miłość, ażeby rodziło uczynki miłości bliźniego, ażeby całą ludzką cywilizację przetwarzało w «cywilizację miłości»” (SD 30). A zatem „przez Chrystusa… i w Chrystusie rozjaśnia się zagadka cierpienia i śmierci” (SD 31).

Wynika z tego, że chrześcijanin, łącząc swoje trudne doświadczenie z Chrystusem, nie tyle pozbywa się cier­pienia, co raczej odkrywa głębszy jego sens. Co więcej, czuje się zaproszony do tego, aby – mówiąc słowami św. Pawła – dopełniać braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół (Kol 1,24). Oznacza to, że przyj­mując swój krzyż z wiarą, chrześcijanin może nie tylko odpokutować swoje winy, nawrócić się, przewartościo­wać oraz zmienić swoje życie oraz stosunek do spraw doczesnych, i bardziej skierować się ku sprawom wiecz­nym, ale także twórczo przyczynić się do zbawienia oraz uświęcenia innych. O ile człowiek staje się uczestni­kiem cierpień Chrystusa – w jakimkolwiek miejscu świa­ta i czasie historii – na swój sposób dopełnia to cierpienie, przez które Chrystus dokonał Odkupienia świata (SD 24).

Nie przyjmujemy Chrystusa bez krzyża

Taka postawa wobec rzeczywistości cierpienia jest w jakimś sensie konsekwencją przyjęcia na chrzcie świętym Jezusa Chrystusa za swego Pana i Zbawiciela. Jeżeli bowiem rozwój życia duchowego polega w isto­cie na chrystoformizacji, a więc coraz większym zjed­noczeniu i upodobnieniu do Chrystusa, który za nas cierpiał mękę, umarł i zmartwychwstał, to jest to za­razem proces progresywnej „krucyfikacji”, czyli świa­domej zgody na to, aby być wraz z Nim przybijanym do krzyża (por. Ga 2,19). Cierpieć bowiem – uczą św. Jan Paweł II – to znaczy stawać się jakby szczególnie podatnym, szczególnie otwartym na działanie zbawczych mocy Boga, ofiaro­wanych ludzkości w Chrystusie (SD 23). Nato­miast jak przestroga brzmi słynne powiedze­nie kard. Leona-Josepha Suenensa: Kto szuka Chrystusa bez krzyża, ten znajdzie krzyż bez Chrystusa. Oznacza to, że cierpienie nieofiarowane Bogu, staje się znacznie trudniejsze.

Owoce cierpienia

Mimo iż cierpienie w każdej postaci jest cięż­ką próbą, to w duchu wiary trzeba w nim wi­dzieć działanie łaski Bożej, która – jeśli będzie przyjęta z ufnością – nigdy nie pozostanie bez­owocna. Z tej racji – zdaniem św. Jana Paw­ła II – cierpienie posiada w obliczu Kościoła szczególną wartość. Jest takim dobrem, nad którym Kościół pochy­la się ze czcią poprzez całą głębię swej wiary w Odkupie­nie” (SD 24). Sam papież, jak pamiętamy chociażby z piel­grzymek do Ojczyzny, nigdy nie przeszedł obojętnie wo­bec cierpiących, niepełnosprawnych czy starszych. Za­wsze znajdował dla nich czas i spotykał się z nimi. Na przykład podczas VI Pielgrzymki do Ojczyzny mówił do chorych: To dzięki wam, dzięki waszej komunii z Ukrzy­żowanym, tak wiele bezcennych bogactw w swoim ducho­wym skarbcu posiada Kościół. Dzięki wam mogą z tego skarbca czerpać inni. Nic tak nie ubogaca innych, jak bez­interesowny dar cierpienia. Dlatego zawsze pamiętajcie, zwłaszcza gdy czujecie się osamotnieni, że bardzo potrze­buje was Kościół, świat, nasza Ojczyzna. Pamiętajcie też, że liczy na was Papież (Kraków, 9 VI 1997).

Także w wymiarze czysto naturalnym cierpienie może okazać się owocne dla rozwoju osobowego. Jak pisał św. Jan Paweł II, cierpienie jest również wezwa­niem do ujawnienia moralnej wielkości człowieka, jego duchowej dojrzałości (SD 22). Nieco dalej dodaje, że zawiera się w cierpieniu jakby szczególne wyzwanie do cnoty, którą człowiek musi wypracowywać ze swo­jej strony (SD 23). Cierpienie bowiem uczy pokory, to znaczy prawdy o sobie, a więc o przemijalności, ogra­niczonych możliwościach czy zależności od innych. Uczy cierpliwości wobec słabości i wad, a także empatii i wrażliwości na innych, którzy być może cierpią jesz­cze bardziej. Potwierdzają się więc z pozoru paradok­salnie brzmiące słowa Chrystusa, zapisane przez św. Pawła Apostoła: Moc bowiem w słabości się doskonali (2 Kor 12,9).

Ks. Marek Chmielewski