Chrześcijańskie potępienie Harrego Pottera

Praktykowanie magii jest atrakcyjne dla młodzieży Tutaj tkwi zagrożenie. Jej książki ukazują działalność okultystyczną tak wiernie, że stały się naturalnymi środkami prowadzącymi młodych ludzi do prawdziwej magii”

 Podobieństwa do działalności okultystycznej

Cała seria książek o Harrym Potterze pełna jest aluzji do okultyzmu. Znaczenie tego faktu jest zazwyczaj ignorowane przez fanów książek pani Rowling. Udają, że tworzą sobie wyimaginowany świat, tak jak Tolkien czy C.S. Lewis w swoich książkach, i dlatego nie mogą zrozumieć skąd bierze się takie poruszenie i zamieszanie, twierdzą też, że nie powinno się przykładać wielkiej wagi do obecności wiedźm i innych podobnych rzeczy. Niestety, świat autorki daleki jest od imaginacji; jest światem współczesnej działalności okultystycznej.

Cała magiczna działalność Harrego opisana w książkach pani Rowling ma odpowiednik w rzeczywistości. Zacznijmy od przyjrzenia się programowi szkoły Hogwart. Jest to siedmioletni program, który bardzo przypomina program nauki proponowany przez Ordo Anno Mundi (OAM), grupę okultystyczną z Londynu, która oddaje cześć wężom. Tak jak szkoła Hogwart, OAM ma siedmioletni kurs nauczania. Program OAM zawiera również przedmiot „starożytne runy”. W tomie „Więzień z Azkabanu” Harry Potter rozpoczyna „studia starożytnych runów” (Rowling, „Harry Potter i więzień z Azkabanu”). OAM oferuje również kursy przepowiadania, wróżbiarstwa i jasnowidzenia dla studentów na piątym roku. W „Więźniu z Azkabanu” Harry Potter usłyszał w klasie, że: „Tego roku nauczymy się podstawowych metod wróżbiarstwa”. Członkowie OAM mają również kursy o „przemianach w bestie i wilkołaki”. Także w szkole Hogwart Harry Potter usłyszał: „przemiany to jedne z najbardziej złożonych i niebezpiecznych czarów, których będziemy się uczyć” („Harry Potter i kamień filozoficzny”). Możemy z łatwością kontynuować dalej wymienianie podobieństw. Inne działalności okultystyczne wspomniane przez panią Rowling to: astrologia, zaklęcia, nekromancja, zielarstwo, magia, rodzinne duchy (spirytyzm, w którym przywołuje się duchy krewnych), talizmany, chiromancja i inne.

Pani Rowling nie stwarza nowego typu „wyimaginowanej” magii, ale przeciwnie, przedstawia praktyki, które pojawiły się w czasach starożytnych i które wciąż są używane we współczesnym okultyzmie. Sama przyznaje, że zajmowała się badaniem i studiowała praktyki okultystyczne, aby móc przedstawić swoją historię w sposób bardziej wiarygodny (Abanes przytacza wywiad radiowy z panią Rowling z audycji „The Diane Rheim Show”).
Wielbiciele pisarki mogą uważać magiczne i niezrozumiałe słowa wprowadzone przez nią – „Alohyohora! Expelliarmus! Rictusempra! Finite Incantatem!” – jako dowód dziwacznego i ekscentrycznego podejścia do magii, ale te parę śmiesznych dodatków do jej opowieści to tylko kilka nieistotnych zmian w rzeczywistej magii, którą opisuje. W wielu listach opisuje magię nie zmieniając niczego. Robi tak samo, kiedy pisze o „ręce chwały”, która pojawia się „w komnacie tajemnic”: „O, ręka chwały! Włóż świecę w nią a będzie świeciła tylko temu, kto ją posiada. Najlepszy przyjaciel złodziei i kieszonkowców!” Ten rodzaj strasznej „ręki chwały” naprawdę istnieje w tradycji okultystycznej. Związana jest ona z ręką mordercy, który został powieszony. Ręka ta została ucięta, oczyszczona z krwi i zakonserwowana w soli. Świece (zrobione z tłuszczu innego mordercy, z knotem z jego włosów) wkłada się między palce przed wejściem złodzieja do domu ofiary. Powiada się, że ta ręka posiada magiczną moc ochrony i ostrzegania dla złodziei.

Pani Rowling opisuje też przepowiadanie przyszłości z kryształowej kuli z tą samą dokładnością i bez fantazjowania. Hogwart przy nauce wróżbiarstwa mówi dzieciom: „wróżenie to nadzwyczaj wykwintna sztuka. Zaczniemy od relaksu umysłu i oczu, aby oczyścić nasze oko wewnętrzne i superświadomość” (Rowling, „Harry Potter i więzień z Azkabanu”). Jest to dokładny opis praktyki przepowiadania przyszłości. Używana jest do nawiązania łączności ze światem duchowym przy próbnie odsłonięcia przyszłości. Najbardziej przerażająca praktyka opisana jest w czwartym tomie, gdy Harry jest przez zaklęcie porwany na cmentarz, gdzie opisany został rytuał satanistyczny w najstraszniejszych szczegółach. Mimo, że opis może nie oddaje dokładnie znanych rytuałów, obecne są klasyczne jego elementy: ofiarę z człowieka, samookaleczenia oraz inne elementy typowe dla satanizmu, włącznie z „atomejem” (ostry sztylet z podwójnym ostrzem używany do składania ofiar).

Strony zaludnione czarownikami

W książkach pani Rowling można odnaleźć również wiele postaci dobrze znanych w okultyzmie. Na przykład wspomniany jest Mikołaj Flanel z żoną Perenelle. Byli to okultyści żyjący w XIII wieku. Mikołaj Flanel uprawiał alchemię i stał się sławny jako twórca „kamienia filozoficznego” (tytuł książki Rowling „Harry Potter i kamień filozoficzny”, został zmieniony przez amerykańskiego wydawcę Scholastic Books, Inc. na „Harry Potter i kamień czarodzieja”). Kamień ten miał zmieniać każdą substancję w złoto oraz wytwarzać eliksir życia, który każdego czynił nieśmiertelnym. Brakuje wyobraźni pani Rowling, gdy wprowadza do swej książki postać Mikołaja Flanela i jego żony razem z „kamieniem filozoficznym”. W ten sam sposób pojawia się Adalbert – arcybiskup Canterbury z VIII wieku, skazany na śmierć za uprawianie magii (naturalnie przedstawiony jest przez autorkę w korzystnym świetle); oraz szwajcarski alchemik Paracelsus.

Postacią z książki pani Rowling, której chrześcijańscy czytelnicy powinni się uważnie przyjrzeć, jest Kasandra Vlabatsky. Richard Abames stale podkreśla, że nazwisko to odnosi się do sławnej Heleny Blavatsky, której imię zostało zmienione po to, aby ukryć jawne odniesienie (Rowling używa identycznego anagramu, gdy jeden z pseudonimów Voldemorteste’a przedstawiony jest w formie anagramu „Tom Marvolo Riddle”. Ten pseudonim jest wyjaśniony, gdy litery przestawione są dając formułkę „Jestem Lordem Voldemort”). H. P. Blavatsky żyła w XIX wieku, założyła ona Towarzystwo Teozoficzne, którego celem był „sprzeciw wobec naukowego materializmu, wobec każdej formy dogmatycznej teologii, zwłaszcza chrześcijańskiej, uważanej przez przywódców towarzystwa za nadzwyczaj niebezpieczną” (cytat z broszury Towarzystwa Teozoficznego, zaczerpnięty z książki „Ukryte zagrożenia tęczy” Constance Cumbey). Blavatzki sama o sobie mówiła oraz opisywana była przez swoich uczniów jako opętana przez „kogoś” (M. K. Neff, „Osobiste wspomnienia P. Blavatsky”), co więcej, twierdziła jawnie, że „szatan, wąż z Księgi Rodzaju, jest rzeczywistym stworzycielem i dobroczyńcą, ojcem świata duchowego” (Helena Blavatsky, „Tajemna nauka”, tom III).

Rowling także wprowadza wielu dobrze znanych pogan oraz postaci mitologiczne, używając ich imion jako własne postacie, na przykład: Minerwa (rzymska bogini), Argus (olbrzym o stu oczach z mitologii greckiej), Kirke (czarownica z Odysei) oraz Cliodna, bogini celtycka, wciąż czczona przez współczesnych nowo-pogańskich druidów.
Rowling nie tworzy „innego świata” jak ten stworzony przez Tolkiena w środku ziemi, ale raczej „świat równoległy”, który dokładnie naśladuje współczesną działalność okultystyczną. Faktycznie, jak stwierdził R. Abanes: „intencje pani Rowling są tak przejrzyste i oczywiste, gdy chodzi techniki okultyzmu w jej książkach, że podczas wywiadu radiowego pewien słuchacz przedstawiający się jako „czarownik” (początkujący w magii) entuzjastycznie pytał autorkę, czy sama nie jest członkinią Stowarzyszenia Czarowników (Wicca). Gdy pani Rowling zaprzeczyła rozmówca był mocno zaskoczony i odparował: „No cóż, wykonałaś swoje zadanie domowe całkiem nieźle!”. Ten rozmówca dalej wyrażał swój zachwyt dla książek o Harrym Potterze, nie tylko dlatego, że przedstawiają one tak wiele praktyk okultystycznych, ale też że przedstawiają magię w życzliwym świetle, które pomogło jego córce przyzwyczaić się do jego własnych praktyk czarnoksięskich i magicznych (Abanes cytuje Rowling w audycji „The Diane Rhein Show”).

Praktykowanie magii jest atrakcyjne dla młodzieży Tutaj tkwi zagrożenie. Jej książki ukazują działalność okultystyczną tak wiernie, że stały się naturalnymi środkami prowadzącymi młodych ludzi do prawdziwej magii. Federacja pogańska w Anglii skierowała młodego członka (we wrześniu 2001 roku) do odpowiadania na rosnącą liczbę pytań zadawanych przez młodych ludzi. Urzędnik zajmujący się mediami, Andy Norfolk, przypisuje wzrastające zainteresowanie młodzieży magią książkom „Harry Potter i kamień filozoficzny”, innym książkom o Harrym Potterze, programom telewizyjnym, jak na przykład „Sabrina, dziewczyna czarownica”, „Buffy, zabójczy wampir”. Twierdzi on, że po każdym artykule o pogaństwie lub magii „mamy rosnącą liczbę telefonów, głównie od młodych dziewczyn”. („Fani Harrego Pottera angażują się w czary”).
Dlaczego ludziom tak trudno uwierzyć, że książki o Harrym Potterze mogą łatwo zaprowadzić ich do współczesnych praktyk okultystycznych? Czy nie jest zdumiewający fakt, że zarówno pani Rowling, jak i jej fani zaprzeczają jakimkolwiek intencjom, aby wprowadzać ludzi, zwłaszcza dzieci, w magię i czary? Tak czy inaczej musimy mieć na uwadze jej wypowiedź na temat okładki książki „Harry Potter i kamień filozoficzny” wydanej przez wydawnictwo The Scholastic. Podczas wywiadu w kwietniu 1999 roku dotyczącym różnych wydań jej książek, Rowling entuzjastycznie stwierdziła: „Okładka wydania The Scholastic najlepiej ilustruje, jak sama wyobrażam sobie jak książka powinna wyglądać. Ze względu na kolory i styl ilustracji przypomina podręcznik zaklęć”.

10 argumentów przeciw Harry’emu Potterowi:

  1. Harry Potter jest globalnym długofalowym projektem, którego cel stanowi zmiana kultury. Próg obronny przed magią jest w młodym pokoleniu systematycznie niszczony. W ten sposób do społeczeństwa wdzierają się siły, które chrześcijaństwo kiedyś pokonało.
  2. Hogwart, szkoła magii i czarodziejstwa, jest zamkniętym światem przemocy i grozy, przekleństw i uroków, ideologii rasistowskiej i ofiar krwi, obrzydliwości i opętania.
  3. Harry Potter nie walczy ze złem. W każdym kolejnym tomie coraz bardziej staje się widoczne jego podobieństwo do Voldemorta, który jest uosobieniem zła. W tomie piątym Harry zostaje opętany przez Voldemorta, co prowadzi do zniszczenia jego osobowości.
  4. Świat ludzi jest poniżany, świat czarodziejów i czarownic gloryfikowany.
  5. Nie ma żadnego pozytywnego transcendentnego wymiaru. To, co nadnaturalne, jest wyłącznie demoniczne. Boskie symbole są wynaturzone.
  6. Harry Potter nie jest nowoczesną baśnią. W baśni czarnoksiężnicy i czarownice są jednoznacznie złymi postaciami. Bohater uwalnia się z ich mocy przez doskonalenie się w cnotach. W Harrym Potterze nie ma nikogo, kto pragnie dobra.
  7. Czytelnik jest konsekwentnie pozbawiany umiejętności odróżniania dobra od zła. Dokonuje się to przez emocjonalną manipulację i intelektualny zamęt.
  8. Wykroczenie wobec młodego pokolenia stanowi to, że zwodzi się je z taką łatwością magią i wypełnia się jego wyobraźnię obrazami świata, w którym rządzi zło. Świata, który nie tylko jest bez wyjścia, ale w którym warto pozostać.
  9. Każdy, komu zależy na różnorodności poglądów, powinien bronić się przed masowym zaślepieniem i dyktaturą opinii, narzucanych przez gigantyczną akcję multimedialną.
  10. Wiara w kochającego Boga jest wypierana przez natłok magicznych obrazów, dlatego szkolna indoktrynacja Harrym Potterem stanowi atak na wolność religijną. Powinno się odmawiać udziału w szkolnych imprezach Potterowskich z powodów religijnych i ze względu na sumienie.

Marek Dądela 

https://www.youtube.com/watch?v=RLEvRxiMkt4

https://www.youtube.com/watch?v=AM_7SOOT5XE

Fatimskie proroctwo Jana Bosko

Święty Jan Bosko, wielki prorok maryjny i prekursor orędzia z Fatimy, w wizjach ukazywanych mu przez Matkę Bożą oglądał przyszłą historię Kościoła i świata, Jego prorocze sny wykazują zdumiewające podobieństwo do tego, o czym pisała Siostra Łucja w listach do św. Jana Pawła II.

Prawdziwe proroctwa są warunkowe: pokazują, że zawsze istnieje możliwość zmiany ich treści. Jeśli tylko zostaną speł­nione pewne warunki, zostają one zawie­szone, anulowane bądź zmienione. Dlate­go prawdziwe proroctwa nigdy nie są fatalistyczne, lecz zawsze dają możliwość po­wrotu do Dobrego Pasterza, odpokutowania za grzechy i uratowania dusz od potępienia. Wszystko to jest możliwe tak długo, jak dłu­go jest jeszcze czas. Proroctwa te przykuwa­ją uwagę swoją treścią, unikają jednak chro­nologicznej precyzji i podważają nasze po­czucie doczesnego bezpieczeństwa.

Dlaczego Bóg przynosi ludziom wezwania do nawrócenia, do przemiany? To wyraz Bo­żego zatroskania – Bóg jest z nami i troszczy się o nasz los.

Informacje podane przez św. Jana Bosko i s. Łucję to dwie strony tego samego. 0 czym mówią?

Nowe Lepanto

Wizjonerzy zapowiadają nowe maryjne Lepanto: wielkie zwycięstwo Matki Bożej nad wrogami Kościoła. Miało ono wyda­rzyć się pod koniec XX w. Narzędziem zapo­czątkowania maryjnego triumfu był upadek Związku Radzieckiego oraz ateistycznych reżimów Europy Wschodniej, a wraz z nim otwarcie się tych narodów na Ewangelię. Stało się to możliwe dzięki wstawiennictwu Najświętszej Maryi Panny, a także szczegól­nym działaniom podejmowanym przez wiel­kiego papieża maryjnego św. Jana Pawła II (np. kolegialne poświęcenie świata Niepoka­lanemu Sercu Maryi).

Pierwsze maryjne Lepanto (1571 r.) było triumfem różańca. W kluczowym momencie, gdy chrześcijaństwo walczyło o przetrwa­nie w obliczu inwazji muzułmanów z Impe­rium Osmańskiego, papież wskazał na róża­niec jako narzędzie zwycięstwa.

Drugie maryjne Lepanto również bę­dzie triumfem Matki Bożej Różańcowej (ta­kim tytułem nazwała się Maryja w Fati­mie). Ateizm i struktury polityczne, usiłu­jące zniszczyć Królestwo Boże na ziemi, zo­staną zmiażdżone przez Niewiastę obleczo­ną w słońce. Symbolizuje to i zapowiada cud słońca w Fatimie.

Wielki ucisk

Święty Jan Bosko i s. Łucja zgodnie mówią o czasie wielkiego ucisku. Opisując swoją wizję (sen 137), św. Jan Bosko zapowiada:

Wielki ucisk będzie krótki. Stanowić on będzie wielkie wyzwanie dla Kościoła. Świat zostanie oczyszczony przez cierpienie i wojnę trwającą 400 dni. Niektóre narody zostaną oszczędzo­ne przed zniszczeniami, ponieważ nie uczest­niczyły one w wielkich grzechach swego czasu. Pod koniec czasu próby Kościół będzie błysz­czeć jak nigdy dotąd, a ogromna większość ludzkości rozpozna w Jezusie swego Pana i bę­dzie żyć według prawa Bożego. Będzie to osta­teczny triumf Chrystusa za pośrednictwem Najświętszej Matki Maryi i Jego Kościoła kato­lickiego. Rosja i Chiny nawrócą się.

Nowe Zesłanie Ducha Świętego

Proroctwa zapowiadają nadejście nowej maryjnej Pięćdziesiątnicy. Jan Bosko pisał:

Po wielkim ucisku nadejdzie Nowa Pięćdzie­siątnica. To będzie największy triumf Kościoła w całej jego historii. Nowe wylanie Du­cha Świętego dokona się na jednym z naj­ważniejszych skrzyżowań w historii, kiedy Kościół będzie potrzebował cudownej inter­wencji z nieba, aby pokonać ataki wrogów. Przyjdzie ona jako odpowiedź na błagania papieża w środku kryzysu duchowego i mo­ralnego, zdającego się nie mieć końca.

Wylanie Ducha Świętego na Kościół doko­na się przez Niepokalane Serce Maryi. To z tego Serca Światło, którym jest sam Jezus Chrystus, oświeci Kościół i świat. Takich płomieni Pięćdziesiątnicy nigdy nie widzia­no i nigdy nie będzie widać. Będzie ono bar­dziej jaśniejące niż słońce, opromieniające cały Kościół. Wielki triumf Niepokalanego Serca Maryi będzie triumfem Kościoła.

Głos Siostry Łucji

Istnieje związek zapowiedzi Jana Bosko z listami s. Łucji, których tematem jest kara za grzechy naszych czasów. Fatimska wizjo­nerka ostrzega, że będzie za późno, aby za­pobiec tej karze, która będzie służyć oczysz­czaniu ludzkości z grzechu.

Pełny triumf Niepokalanego Serca Maryi może pojawić się dopiero po ciężkiej próbie. Stanie się tak, jeśli nawrócenie biednych grzeszników nie będzie tak powszechne, jak tego potrzeba. Jeśli jednak wystarczająca liczba ludzi nawróci się do Boga i będzie czy­nić pokutę, czas próby zostanie oszczędzony. Ale według s. Łucji na to już będzie za późno.

Odpowiedzi na błagania Matki Bożej Fa­timskiej były dotychczas niezadowalające. Podobnie jest i dziś. Być może w przyszłości będą one wystarczające, gdy wciąż będzie jeszcze czas, aby uratować świat od klęski wojny – jednej z najgorszych konsekwencji grzechu.

Obecne dziś kultura śmierci, aborcja, eu­tanazja, wyzysk ekonomiczny ubogich i po­trzebujących, niszczenie rodziny, wolność seksualna, „małżeństwa” homoseksualne, brak wiary usuwają obecność Boga z cywili­zacji, społeczeństwa, kultury. Będzie to skut­kować wielką próbą – cierpieniem, które ma oczyścić ludzkość z grzechów.

Ale wciąż jest nadzieja, że próba ta zo­stanie nam oszczędzona. Kościół, wszyscy chrześcijanie i ludzie dobrej woli muszą sta­wić czoła grzechom naszych czasów. Trzeba usunąć je z życia społecznego. Musimy zro­bić tyle, ile się tylko da, póki jest jeszcze czas. Stowarzyszenia apostolskie, wspólnoty ko­ścielne oraz ośrodki duszpasterskie winny odgrywać wiodącą rolę w tym przedsięwzię­ciu. Otrzymaliśmy bowiem wielki skarb orę­dzia Fatimy, które rozświetla świat.

Americo Lopez-Ortiz

Dalekosiężne skutki grzechu

Nie jest prawdą, że grzech powszedni nie wywołuje skutków wiecznych, a je­dynie doczesne. Wywołuje oba rodzaje, tylko w mniejszym stopniu niż śmiertel­ny, zasadniczo nie zrywa naszej relacji z Bogiem, a jedynie ją osłabia.

Wieczne skutki grzechu

Wieczne skutki grzechu polegają na tym, że przez grzech człowiek obraża Boga, a przez to zrywa z Nim relacją miłości i wpada w si­dła szatana. Plami tym samym swoje sumie­nie, traci pierwotną sprawiedliwość, wielką godność dziecka Bożego i obywatela Króle­stwa niebieskiego. Chrystus przez swoją krzy­żową Ofiarą likwiduje te skutki grzechu, zwa­ne inaczej karą wieczną. Gdyby ktoś umarł bez odpuszczenia wiecznych skutków grze­chu śmiertelnego, to idzie do piekła na wiecz­ne potępienie. Umarł bowiem, nie mając mi­łosnej relacji z Bogiem i nie był w stanie pro­sić Boga o miłosierdzie dla siebie. Bóg zaś nie okazuje nikomu miłosierdzia na siłą, gdy ktoś je odrzuca. Jednakże szatan oskarża tego czło­wieka za jego grzechy i na tej podstawie ścią­ga do piekła. Jeśli ktoś za życia nie nauczył sią prosić Boga o przebaczenie swoich grzechów, to po śmierci nagle sią nie nawróci, więc na sądzie też o to nie poprosi.

Żeby to pojednanie z Bogiem dokonało sią w przypadku konkretnego grzesznika, musi on przystąpić do sakramentu pokuty, zgodnie ze słowami Pana: Którym odpuści­cie grzechy, są im odpuszczone, a którym za­trzymacie, są im zatrzymane (J 20, 23). Jeże­li człowiek sią wyspowiada, wówczas wiecz­ne skutki grzechu są mu odpuszczone, czy­li zostaje pojednany z Bogiem i wyrwany z niewoli szatana, lecz karą za grzech musi ponieść.

Doczesne skutki grzechu

Nie jest tak, że po spowiedzi sytuacja czło­wieka wraca do stanu, jaki był przed grze­chem, ponieważ pozostają doczesne skutki grzechu (kara doczesna). Przez grzech czło­wiek nie tylko obraża Boga, ale też dokonuje jakiegoś zniszczenia. Obraza Boga spowodo­wana jest tym właśnie zniszczeniem.

Jeżeli ktoś wykracza przeciwko piąte­mu Przykazaniu, popełniając grzech obżar­stwa, staje się otyły, bardziej podatny na róż­ne choroby. Z kolei paląc papierosy, naraża sią na groźne choroby. Gdy sią wyspowiada, grzech, czyli fakt sprzeciwienia sią Bogu, zo­stanie mu odpuszczony, lecz otyłość czy cho­roby płuc pozostaną.

Doczesnym skutkiem lekceważenia życia przez brawurową jazdą samochodem może być wypadek i pobyt w szpitalu lub śmierć winowajcy oraz niewinnych ludzi. Skutkiem grzechu pijaństwa jest wyniszczenie organi­zmu oraz zerwanie relacji rodzinnych. Wła­ściwie cała rodzina dotknięta jest w jakiś sposób chorobą alkoholową.

Tym większe konsekwencje pociąga za sobą grzech ludzi sprawujących władzą. Skutkiem doczesnym wielorakich grzechów Hitlera i innych tyranów było zniszczenie moralne, duchowe i fizyczne wielu narodów. Wszystkie wojny świata są skutkiem odej­ścia ludzkości od Boga.

Doczesne skutki grzechów dźwiga nie tyl­ko sam winowajca, lecz wielu ludzi, bo jeste­śmy nawzajem od siebie zależni.

Jedne grzechy wywołują skutki widzial­ne w ciele, inne w relacjach międzyludz­kich, inne w sposobie myślenia i w psychi­ce. Przykładowo wykroczenia przeciwko Bogu, czyli wchodzące w zakres pierwszych trzech Przykazań, niszczą bezpośrednio du­szą ludzką, dlatego zwykle nie są widoczne w ciele. W ciele mogą sią ujawnić dopiero po wielu latach, jako objaw złego stanu duszy.

Nawiązując do świadectwa Glorii Polo, wi­dać tam wyraźnie skutki grzechu w trzech płaszczyznach: w niebie, w piekle i na ziemi.

Gdy zabija się takie dziecko, ono tak gło­śno krzyczy, że całe Niebo drży i trzęsie się. W moim przypadku, gdy pozwoliłam uśmier­cić dziecko, słyszałam jego głośny i rozdziera­jący serce krzyk. Słyszałam także, jak Jezus jęczał i cierpiał na krzyżu z powodu tej duszy i każdej pojedynczej duszy, która jest abortowana, i której odmawia się prawa do ży­cia. Spojrzenie Pana na krzyżu było tak pełne bólu, nie da się opisać, jakie cierpienia musiał znosić z tego powodu! Gdybyście mogli to zo­baczyć, nikt nie odważyłby się dokonać abor­cji (Gloria Polo, „Trafiona przez piorun”).

Dla piekła grzech człowieka jest zwycię­stwem. Gloria Polo opisuje, że wyrazem tego jest okrzyk triumfu.

Trzecim rodzajem skutków są zmiany wy­wołane w człowieku i całym społeczeństwie ludzkim. Polegają one nie tylko na zamordo­waniu człowieka w przypadku aborcji, ale też wyrzutach sumienia, rozstrojeniu ner­wowym, zmianie sposobu myślenia, zabiciu wrażliwości, coraz większym przyzwycza­jeniu do grzechu i zła. Gloria Polo mówi: Po aborcji utraciłam wszelkie poczucie grzechu.

Te skutki wieczne mogą być odpuszczo­ne przez spowiedź, czyli zostaje naprawio­na relacja z Bogiem. Natomiast skutki docze­sne, muszą zostać przez ludzi odpokutowa­ne, życie abortowanych dzieci nie zostanie przywrócone.

Za wszystkie grzechy, których konse­kwencji nie odcierpieliśmy w życiu docze­snym, będziemy pokutować, w ogniu czyść­cowym, bo każde zniszczenie, cale wyrzą­dzone zło, musi zostać spalone w ogniu cier­pienia. Jednak wielką łaską dla człowieka jest maksymalnie odpokutować za swoje grzechy już tu na ziemi. Im szybciej bowiem jakieś zło zostanie zlikwidowane, tym lepiej.

Lepiej szybciej odpokutować za grzech, żeby prędzej ukrócić tę władzę szatana, która przez grzech została powiększona i dała mu możliwość uderzania w nas z większą mocą, aby nas skłonić do kolejnych grzechów.

Pokuta za grzechy dokonuje się przez cier­pienie w różny sposób, począwszy od chorób ciała, przez cierpienia moralne, prześladowa­nia z powodu wiary, a skończywszy na „nocy ciemnej” opisywanej przez św. Jana od Krzyża.

Pokuta

Pokuta nakładana grzesznikowi przez Ko­ściół przy spowiedzi ma w miarę możliwo­ści zminimalizować doczesne konsekwen­cje grzechu, naprawić zło przez grzech wy­rządzone. Przede wszystkim jednak ma być jakimś, choćby drobnym, wysiłkiem miłości. Jeśli bowiem grzech był krokiem w kierun­ku przyjemności duchowej lub cielesnej, to pokuta ma być krokiem w kierunku przeciw­nym, w kierunku ascezy i wyrzeczenia. Poku­ta ma być jakimś samozaparciem się siebie.

Dawniej za wyjątkowo ciężkie grzechy z urzędu nakładano bardzo surowe, nawet publiczne pokuty, trwające wiele lat. Pamiąt­ką tego są przy niektórych zabytkowych ko­ściołach tzw. kuny, czyli obręcze w które zakuwano pokutników. Czy te metody były lepsze, bardziej wychowawcze i prowadzi­ły do prawdziwego nawrócenia człowie­ka? Z pewnością o wiele mocniej okazywa­ły ludziom skutki grzechu, budziły większy strach przed jego popełnieniem.

Zdarzało się, że z okazji szczególnie uroczy­stych wydarzeń, np. wizytacji biskupich, odpu­stu parafialnego, darowano pokutnikowi część kary. Obecnie Kościół nie stosuje publicznej po­kuty, a jedynie indywidualną pokutę, która ma często charakter symboliczny, ale zawsze za­kłada wysiłek człowieka i jego gotowość do włączenia się w zadośćuczynienie za grzechy. W ten sposób kara za grzech całkowicie zosta­je odłożona do odpokutowania na czas później­szy, może na czyściec, ale też władza szatana nad grzesznikiem nie zostaje ukrócona. 0 ile bowiem przez te dawniejsze pokuty grzeszni­cy chociaż w pewnym stopniu odcierpieli za popełnione zło, ćwiczyli się w ascezie, to teraz co najwyżej rozpoczyna się ten proces.

Grzech pierworodny i społeczne skutki grzechów osobistych

Każdy poczęty człowiek obciążony jest nieufnością do Boga, będącą rezultatem grzechu pierworodnego. Czy jednak brak za­ufania do Boga nie należy nazwać również osobistym grzechem tego człowieka? W wy­niku braku zaufania Bogu człowiek ma ten­dencję do łamania Bożego Prawa. Grzech pierworodny czyni człowieka skłonnym do sprzeciwiania się Bogu, ale jeśli nie ma on możliwości wyrazić tego przez jakiś osobi­sty akt, bo np. umrze w pierwszych miesią­cach życia, to szatan nie ma go o co oskar­żyć, gdy stanie na sądzie Bożym. Taki czło­wiek choć nie ufa Bożej Miłości, to nigdy nie uczynił czegoś, przez co by tę Miłość odrzu­cił, więc gdy staje na Sądzie i Bóg swoją mi­łością go pociąga, szatan nie ma podstaw, by mu powiedzieć: ty tę Miłość odrzuciłeś.

Grzech pierworodny wywołuje w człowie­ku tak niesamowite zniszczenie, że trudno to porównać z czymkolwiek. Skoro bowiem nie ufa on Bogu, swojemu Stworzycielowi i nie­skończonej Miłości, to już nikomu nie zaufa, wystawiony jest na wszelkie zło. Jezus Chry­stus swoją krzyżową ofiarą niweczy skutki grzechu pierworodnego, bo ofiara ta jest do­wodem nieskończonej Bożej Miłości.

Prócz grzechu pierworodnego człowiek w pewien sposób wchodzi w przestrzeń docze­snych konsekwencji grzechów innych ludzi. One także wywołują w nim zniszczenie, lecz nie tak straszne, jak grzech pierworod­ny, gdyż one działają tylko w pewnej sferze ludzkiej osobowości. Każdy grzech zosta­wia swoje doczesne skutki nie tylko w wi­nowajcy, ale w wielu innych ludziach, ma więc społeczne oddziaływanie. W rezulta­cie zło coraz mocniej się rozlewa, dotyka coraz większej liczby ludzi.

Jeśli ktoś doświadczył zła nienawiści, to ma chęć odpłacić także nienawiścią i jeszcze z nawiązką, najlepiej winowajcy, ale jeśli nie może go dosięgnąć, to mści się na sobie sa­mym i na innych osobach, zwłaszcza najbliż­szych.

Każdy grzech wywołuje zmianę nie tyl­ko w ludziach i w relacjach międzyludzkich, w obecnych i przyszłych pokoleniach, ale też w relacjach ze złymi duchami. Przez każ­dy bowiem grzech szatan w pewnym sensie kupuje człowieka – człowiek jest mu coś wi­nien. Może odebrać ten dług od samego wi­nowajcy łub jego bliskich. Można się spo­dziewać, że odbierze tę zapłatę od tych, któ­rzy są duchowo najsłabsi.

Większość ludzi uważa, że dało życie swoim dzieciom przez sam fakt ich spło­dzenia i na tym kończy się ich rola. Jest to błędne myślenie, ponieważ rodzice mają dawać życie nieustannie, każdym gestem, słowem, uczynkiem. Dzieje się tak, jeśli to, co robią, jest zgodne z Wolą Bożą, je­śli sami są w relacji z Bogiem i dziecko do tej relacji prowadzą, więc są niejako Jego przedłużonym, widzialnym ramieniem, którym Bóg dotyka ich dziecko. To Bóg bowiem daje życie, ludzie są tylko Jego narzędziami.

Jeśli człowiek, popełniając grzech, ze­rwie relację z Bogiem, to staje się niewol­nikiem, więc narzędziem szatana, i wte­dy zamiast życia daje dziecku śmierć. Matka, popełniając grzech, zbliżyła się do szatana. Jednak przez to dala mu w pe­wien sposób władzę nad wszystkim, co nosi w sercu, także tych, nad którymi ma władzę rodzicielską.

Przerwać łańcuch zła

Bóg na każdym etapie wzywa każdego człowieka do przerwania grzechu, by nie powielać zła, lecz dobro. Na każdym etapie Jezus wzywa: Bądź dobry! Świętej Fausty­nie Jezus powiedział:

[Niech pokładają] nadzieję w miłosierdziu moim najwięksi grzesznicy. Oni mają prawo przed in­nymi do ufności w przepaść miłosierdzia moje­go. Córko moja, pisz o moim miłosierdziu dla dusz znękanych. Rozkosz mi sprawiają dusze, które się odwołują do mojego miłosierdzia. Takim duszom udzielam łask ponad ich życzenia. Nie mogę ka­rać, choćby ktoś był największym grzesznikiem, jeżeli on się odwołuje do mej litości, ale uspra­wiedliwiam go w niezgłębionym i niezbadanym miłosierdziu swoim. Napisz: Nim przyjdę jako Sę­dzia sprawiedliwy, otwieram wpierw na oścież drzwi miłosierdzia mojego. Kto nie chce przejść przez drzwi miłosierdzia, ten musi przejść przez drzwi sprawiedliwości mojej… (Dz 1146).

Człowiek, który zechciałby odpowiedzieć pozytywnie na Boże wezwanie, musiałby odrzucić wszelkie tanie zamienniki szczę­ścia, nie będzie szukał grzesznych rozwią­zań, aby ulżyć swojemu cierpieniu. Nie by­łoby to łatwe, bo wymagałoby samozaparcia, wyrzeczenia się siebie samego, akceptacji obecnego cierpienia.

Wielką pomocą Pana Boga jest sakra­ment pokuty, przez który władza szata­na zostaje ukrócona i przywrócona rela­cja z Bogiem. Jednak sakrament ten nie likwiduje doczesnych skutków grzechu, czyli osłabienia człowieka, zniszczenia struktury jego osobowości, a także przy­zwyczajenia do grzechu czy zmiany spo­sobu myślenia. Jednocześnie, jak przez każdy sakrament, jest zapewnieniem bliskości i miłości Boga, co znacznie do­daje chęci do walki, do opierania się pokusom.

Początki grzechu

Konkretnym przykładem może być tu sy­tuacja, gdy po grzechu Dawida z Batszebą, Bóg zapowiada mu: miecz nie oddali się od domu twojego na wieki (2 Sm 12, 10). Przez grzech Dawida szatan dostał większą wła­dzę zsyłania nieszczęść na niego samego, rodzinę obecną oraz przyszłe pokolenia. Przez te nieszczęścia szatan będzie mógł z większą skutecznością skłaniać bliskich Dawida do zła, do popełniania osobistych grzechów.

Król Dawid uległ pożądaniu, jakie zro­dziło się w nim na widok pięknej Batsze­by. To był pierwszy grzech pociągający za sobą straszliwe skutki. Każde pożądanie bowiem jest rodzajem cierpienia, którego człowiek doświadcza w reakcji na bodziec, np. na widok pięknej kobiety. Krew zaczy­na szybciej krążyć, jakby jakiś ogień rozpa­lał człowieka od wewnątrz i popędzał do jak najszybszego spełnienia. Im bardziej intensywny jest ten ogień, tym trudniej człowiekowi postępować zgodnie z tym, co podpowiada rozum. Rozum mówi, że tego robić nie wolno, bo to grzech, ale cia­ło jest rozpalone, więc toczy się wewnętrz­na walka. Każda walka jest jakimś cierpie­niem. W tym przypadku człowiek powi­nien zapanować nad ciałem, nie ulec temu, do czego popędza ten palący się w ciele ogień, więc powinien zaakceptować cier­pienie.

O tej walce św. Paweł pisze w „Liście do Rzymian”:

Jestem bowiem świadom, że we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka dobro; bo łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wyko­nać – nie. Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę. Jeżeli zaś czynię to, czego nie chcę, już nie ja to czy­nię, ale grzech, który we mnie mieszka. A za­tem stwierdzam w sobie to prawo, że gdy chcę czynić dobro, narzuca mi się zło. Albowiem wewnętrzny człowiek [we mnie] ma upodoba­nie zgodne z Prawem Bożym. W członkach zaś moich spostrzegam prawo inne, które toczy walkę z prawem mojego umysłu i podbija mnie w niewolę pod prawo grzechu mieszkającego w moich członkach. Nieszczęsny ja człowiek! Któż mnie wyzwoli z ciała, [co wiedzie ku] tej śmierci? Dzięki niech będą Bogu przez Jezu­sa Chrystusa, Pana naszego! Tak więc umy­słem służę Prawu Bożemu, ciałem zaś – pra­wu grzechu

(Rz 7,18-25).

A następnie o konsekwencjach ulegania popędom ciała:

Ci bowiem, którzy żyją według ciała, dążą do tego, czego chce ciało; ci zaś, którzy żyją we­dług Ducha – do tego, czego chce Duch. Dąż­ność bowiem ciała prowadzi do śmierci, dąż­ność zaś Ducha – do życia i pokoju. A to dlate­go, że dążność ciała wroga jest Bogu, nie pod­porządkowuje się bowiem Prawu Bożemu ani nawet nie jest do tego zdolna. (…) Bo jeżeli bę­dziecie żyli według ciała, czeka was śmierć. Je­żeli zaś przy pomocy Ducha uśmiercać będzie­cie popędy ciała – będziecie żyli (Rz 8,5-7,13).

Jeśli człowiek się temu popędowi poddaje, staje się jego niewolnikiem i czuje się zmu­szony do popełniania kolejnych grzechów. Te grzechy stają się coraz większe, bo dia­beł coraz bardziej rozbudza to pożądanie. Najłatwiej opanować grzech u samego po­czątku, gdy pojawi się pokusa prowadząca do grzechu. Najpierw Dawid zobaczył piękną kobietę. To, że zobaczył, nie jest grzechem, bo przecież człowiek ma oczy, by podziwiać piękno stworzonego przez Boga świata. Fakt, że kobieta była piękna, jest darem Bożym, który to dar niestety ludzie często źle wyko­rzystują. Grzech jest potem, gdy zaczyna pracować wyobraźnia, rozbudzając w Dawidzie pożądanie. Czasem wystarczy dosłownie na chwilą puścić wodze fantazji, by ten ogień był już trudny do opanowania. To może być prawdziwa męka. Święty Jakub pisze o tym zmaganiu następująco:

To własna pożądliwość wystawia każdego na pokusę i nęci. Następnie pożądliwość, gdy pocznie, rodzi grzech, a skoro grzech dojrze­je, przynosi śmierć (Jk 1, 14-15).

Nie jest prawdą, że święci byli wolni od tych zmagań, że mieli jakieś inne, lepsze ciała czy dusze. Święty Franciszek miał sposób na opa­nowywanie popędów ciała przez rzucanie się w sakrament pokuty, niektórzy święci kładli rękę do ognia, tłumacząc sobie, że za ten grzech jeszcze mocniej będzie się palił. Przez takie zabiegi ciało odbiera sygnał o bólu większym, niż ten płyną­cy z wnętrza. Ponieważ zaś ciało nie lubi cierpieć, więc do ośrodka decyzyj­nego dociera informacja, żeby wybrać ten mniejszy ból.

Skoro król Dawid nie zapanował nad pożądaniem, to dlaczego miałby nad nim zapanować jego syn Ammon, ktoś o wiele słabszy od Dawida moral­nie i duchowo, mniej doświadczony. Ammon także cierpiał, nie mogąc opa­nować pożądania na widok piękna Ta­mar. Cierpiał także Absalom, inny syn Dawida z powodu uczucia gniewu na Ammona, jaki zrodził się w jego sercu, gdy ten zgwałcił jego siostrę Tamar. Zarów­no Ammon, jak i Absalom dają upust swoim popędom, powiększając zło.

Uczucia gniewu, złości, pożądania są inny­mi rodzajami ognia, jaki człowieka rozpala od wewnątrz i z którym trzeba się zmagać.

Ważnym odniesieniem Pisma Świętego na ten temat jest fragment z „Księgi Powtórzo­nego Prawa”: Ojcowie nie poniosą śmierci za winy synów ani synowie za winy swych ojców. Każdy umrze za swój własny grzech (Pwt 24, 16). Zatem nikt nie poniesie skutków wiecz­nych za grzechy innych ludzi. Skutkiem grze­chu ojca, syn nie straci relacji miłości z Bo­giem. Z pewnością jednak będzie w jakiś spo­sób cierpiał z powodu grzechu ojca, pono­sząc jego konsekwencje doczesne.

Ks. Grzegorz Świercz