Matka Boga i matka proroka. Spotkanie na szczycie.

Te dwie wyjątkowe kobiety łączyły więzy krwi, ale z pewnością dużo mocniej połączyło zaufanie w Boże obietnice.

Jedną z moich ulubionych scen adwentowych jest spotkanie Maryi i Elżbiety. Matka Jana Chrzciciela nie miała łatwego życia – w podeszłym wieku zaszła w ciążę, jej mąż stracił mowę, nie wiedziała, czego się spodziewać po dziecku, które pojawiło się w takich niezwykłych okolicznościach. Maryja przeżywa podobne trudności, choć w zupełnie innym kontekście – jej zbyt wcześnie i zbyt nagle przyszło zostać matką.

To nie przypadek, ale świadomy plan Pana Boga, by ani Maryja, ani Elżbieta nie zostały same ze swoim trudem. Dzięki temu, że obie zaufały szalonym scenariuszom na swoje życie, stały się częścią historii zbawienia – nie osobno, ale razem. Niewiele wiemy o ich losach po narodzinach Jezusa, ale możemy przypuszczać, że wspólne doświadczenia połączyły ich serca na zawsze. Pismo Święte pełne jest obrazów pokazujących, że Bóg troszczy się o towarzystwo dla człowieka. Od momentu stworzenia, kiedy mówi: „nie jest dobrze, by mężczyzna był sam”, zapowiada, że nie zostawi nas z naszym trudem, ale będzie zawsze blisko, posyłając dobrych ludzi na naszą drogę.

Nie ma na świecie nic piękniejszego niż rozumienie duszy drugiego człowieka. Możemy mieć przyjaciół, z którymi dzielimy wspólne zainteresowania albo znajomych, z którymi lubimy przebywać, bo nas inspirują i wnoszą słońce do naszego życia. Nic jednak nie zastąpi kogoś, z kim mamy porozumienie na najgłębszym poziomie, z kim możemy podzielić się doświadczeniem naszych wygranych i przegranych duchowych walk. Potrzebujemy drugiej osoby, która nie spojrzy na nas krzywo, kiedy będziemy opowiadać o cudach, jakich Jezus dokonał w naszym życiu.

Jestem przekonana, że Jezus właśnie po to stworzył Kościół, żebyśmy umacniali się wzajemnie na drodze do świętości. Maryja za namową Anioła wyruszyła w góry do swojej krewnej. Była to podróż długa i wyczerpująca, ale na pewno się opłacała, bo nikt nie zrozumiałby jej lepiej niż duchowa przyjaciółka. Dziś wcale nie trzeba ruszać w daleką drogę, bo w globalnej wiosce dużo łatwiej spotkać drugiego człowieka – jeśli nie na wyciągnięcie ręki w najbliższej parafii, to na kliknięcie klawisza w internetowej wspólnocie wierzących.

Te dwie wyjątkowe kobiety łączyły więzy krwi, ale z pewnością dużo mocniej połączyło zaufanie w Boże obietnice. Kiedy Elżbieta mówi do Maryi: „błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana”, jednocześnie sama wyznaje swoją głęboką wiarę. Ale w tym spotkaniu dusz, które rozumieją się doskonale, pojawia się jeszcze dwóch innych bohaterów. Jan Chrzciciel skacze z radości, wyczuwając, że blisko jest Ten, który zbawi świat. Bóg spotyka się z prorokiem. Wierzę, że za każdym razem, gdy dzielimy się swoją wiarą z drugim człowiekiem, ta scena w pewien sposób rozgrywa się na nowo. Bóg staje się bliższy.

s. Ewa Bartosiewicz RSCJ

Źródło: https://www.deon.pl/religia/duchowosc-i-wiara/zycie-i-wiara/art,4424,matka-boga-i-matka-proroka-spotkanie-na-szczycie.html

„Bez niedzielnej Eucharystii nie możemy być świadkami Chrystusa”

„My, chrześcijanie, musimy uczestniczyć w niedzielnej Mszy św., ponieważ tylko dzięki łasce Jezusa, z Jego żywą obecnością w nas i między nami, możemy wypełniać Jego przykazanie i w ten sposób być Jego wiarygodnymi świadkami” – powiedział Ojciec Święty podczas dzisiejszej audiencji ogólnej.

Swoją katechezę poświęcił odpowiedzi na pytanie: dlaczego trzeba w niedzielę iść na Mszę św.? Jego słów w auli Pawła VI wysłuchało dziś około 7 tys. osób.

Na wstępie Franciszek przytoczył Katechizm Kościoła Katolickiego i przypomniał, że idziemy w niedzielę na Mszę św. aby spotkać zmartwychwstałego Pana, słuchać Jego Słowa, karmić się przy Jego stole i w ten sposób stawać się Kościołem. Podkreślił, że od samego początku chrześcijanie spotykali się w niedzielę, ponieważ tego dnia Jezus zmartwychwstał i ukazał się uczniom, rozmawiając z nimi, jedząc z nimi, dając im Ducha Świętego. Także wielkie wylanie Ducha w dniu Pięćdziesiątnicy nastąpiło w niedzielę. „Dlatego niedziela jest dla nas dniem świętym, uświęconym przez celebrację eucharystyczną będącą żywą obecnością Pana między nami i dla nas. Zatem to właśnie Msza św. tworzy niedzielę chrześcijańską! Cóż to dla chrześcijanina za niedziela, w której brakuje spotkania z Panem?” – powiedział papież.

Ociec Święty przypomniał, że niestety nie wszystkie wspólnoty chrześcijańskie mogą radować się w każdą niedzielę Mszą św. Ale i one mają gromadzić się na modlitwie, słuchając Słowa Bożego i podtrzymując pragnienie Eucharystii.

W obliczu laicyzacji niektórych społeczeństw Franciszek zaapelował o ożywienie świadomości chrześcijańskiego sensu niedzieli. Podkreślił, że Eucharystia uczy nas sensu świętowania, radości, wspólnoty parafialnej, solidarności, odpoczynku, który odnawia duszę i ciało. Natomiast odpoczynek tego dnia od pracy przypomina nam, że jesteśmy dziećmi Bożymi, a nie niewolnikami. „Niedzielne spotkanie z Panem daje nam siłę do życia dniem dzisiejszym z ufnością i odwagą oraz podążania naprzód z nadzieją” – powiedział Ojciec Święty. Dodał, iż „Eucharystyczna komunia z Jezusem zmartwychwstałym i żyjącym na wieki jest zapowiedzią niedzieli, która nie zna kresu, kiedy nie będzie już trudu ani bólu, ani żałoby czy łez, ale tylko radość życia w pełni i na zawsze z Panem”.

Tym, którzy twierdzą, że nie ma potrzeby chodzenia na Mszę św., nawet w niedziele, bo ważne jest, aby dobrze żyć, kochać innych, papież wskazał, że nie można praktykować Ewangelii, nie czerpiąc niezbędnej do tego energii, w każdą niedzielę, jedna po drugiej w niewyczerpalnym źródle Eucharystii. Zatem niedzielny udział we Mszy św. jest nie tylko przykazaniem Kościoła. „My, chrześcijanie musimy uczestniczyć w niedzielnej Mszy św., ponieważ tylko dzięki łasce Jezusa, z Jego żywą obecnością w nas i między nami, możemy wypełniać Jego przykazanie, i w ten sposób być Jego wiarygodnymi świadkami” – podsumował swoją katechezę Franciszek.

Źródło: http://gosc.pl/doc/4374137.Bez-niedzielnej-Eucharystii-nie-mozemy-byc-swiadkami-Chrystusa

Czy religijność i życie w zgodzie z zasadami wiary katolickiej można połączyć z uprawianiem sztuk walki?

Znalezione obrazy dla zapytania karate zagrożenia duchowe

Czy religijność i życie w zgodzie z zasadami wiary katolickiej można połączyć z uprawianiem sztuk walki?

 

Odpowiedzi na te pytania poszukują autorzy artykułów opublikowanych na łamach najnowszego „Miesięcznika Egzorcysta”. Sztuki walki i związane z nimi zagrożenia duchowe to temat przewodni sierpniowego numeru pisma, który właśnie trafił do sprzedaży.

W latach 80. i 90. XX w. do Polski zaczęły napływać różnej maści szkoły sztuk i sportów walki. Wtedy z wypiekami słuchało się opowieści o heroicznych wyczynach różnych mistrzów. Zdarzało się, że instruktor miał wielkie pragnienie bycia nie tylko trenerem karate,

Czytaj więcej