Orędzie Papieża na Wielki Post 2020

ORĘDZIE OJCA ŚWIĘTEGO NA WIELKI POST 2020: 

„W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem!” (2 Kor 5, 20)

Drodzy bracia i siostry!

Również w tym roku Pan daje nam czas sprzyjający przygotowaniu się do świętowania z odnowionym sercem wielkiej tajemnicy śmierci i zmartwychwstania Jezusa. Jest ona niezwykle ważna w życiu chrześcijańskim osobistym i wspólnotowym. Myślą i sercem musimy stale powracać do tej Tajemnicy. Bowiem wzrasta w nas ona nieustannie, na tyle, na ile dajemy się wciągnąć jej dynamizmem duchowym i przystajemy na nią, dając odpowiedź wolną i szczodrą.

  1. Tajemnica paschalna, podstawa nawrócenia

Radość chrześcijanina wypływa ze słuchania i przyjęcia Dobrej Nowiny o śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa: kerygmy. Streszcza ona Tajemnicę tej miłości, która „jest tak realna, tak prawdziwa, tak konkretna, że oferuje nam relację pełną szczerego i owocnego dialogu” (Adhort. apost. Christus vivit, 117). Kto wierzy w tę wieść, odrzuca kłamstwo, według którego nasze życie miałoby swe pochodzenie w nas samych, podczas gdy w rzeczywistości pochodzi ono z miłości Boga Ojca, z Jego woli, by dać życie w obfitości (por. J 10, 10). Jeśli natomiast słuchamy bałamutnego głosu „ojca kłamstwa” (por. J 8, 45), to narażamy się na pogrążenie w otchłani nonsensu, doświadczając piekła już na ziemi, jak o tym niestety świadczy wiele dramatycznych wydarzeń z doświadczenia ludzkiego osobistego i zbiorowego.

Dlatego w tym Wielkim Poście roku 2020 chciałbym przekazać każdemu chrześcijaninowi to, co już napisałem ludziom młodym w adhortacji apostolskiej Christus vivit: „Spójrz na rozpostarte ramiona ukrzyżowanego Chrystusa, pozwól się zbawiać zawsze na nowo. A kiedy idziesz wyznać swoje grzechy, mocno wierz w Jego miłosierdzie, które cię uwalnia na zawsze od wszelkiej winy. Kontempluj Jego krew przelaną z powodu tak wielkiej miłości i daj się przez nią oczyścić. W ten sposób możesz się nieustannie odradzać na nowo” (n. 123). Pascha Jezusa nie jest wydarzeniem z przeszłości: ze względu na moc Ducha Świętego jest zawsze aktualna i pozwala nam postrzegać i dotykać z wiarą ciała Chrystusa w wielu osobach cierpiących.

  1. Pilna potrzeba nawrócenia

Warto rozważyć dogłębniej Tajemnicę Paschalną, dzięki której została nam udzielona łaska Boża. Doświadczenie miłosierdzia jest bowiem możliwe tylko w kontakcie „twarzą w twarz” z ukrzyżowanym i zmartwychwstałym Panem, który „umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie” (Ga 2, 20). Chodzi o dialog serca z sercem, przyjaciela z przyjacielem. Właśnie dlatego w okresie Wielkiego Postu tak ważna jest modlitwa. Jest ona nie tyle obowiązkiem, ile wyraża potrzebę odpowiadania na miłość Boga, która nas zawsze uprzedza i wspiera. Chrześcijanin modli się bowiem mając świadomość, że jest miłowany pomimo swej niegodności. Modlitwa może przybierać różne formy, ale w oczach Boga tak naprawdę liczy się to, że drąży nasze wnętrze doprowadzając do rozkruszenia zatwardziałości naszego serca, aby je coraz bardziej nawracać ku Niemu i ku Jego woli.

Zatem w tym szczególnie sprzyjającym okresie pozwólmy się wyprowadzić na pustynię, jak Izrael (por. Oz 2,16), abyśmy mogli w końcu posłuchać głosu naszego Oblubieńca, pozwalając mu rozbrzmiewać w nas z większą głębią i otwartością. Im bardziej damy się zaangażować Jego Słowu, tym bardziej uda się nam doświadczyć Jego bezinteresownego miłosierdzia wzglądem nas. Nie pozwólmy zatem, aby ten czas łaski przeminął daremnie, w zarozumiałym złudzeniu, że to my jesteśmy panami czasów i sposobów naszego nawrócenia ku Niemu.

  1. Przejmująca wola Boga prowadzenia dialogu ze swoimi dziećmi

Nigdy nie można uznawać za pewnik tego, że Pan da nam po raz kolejny czas sprzyjający naszemu nawróceniu. Ta nowa szansa powinna wzbudzić w nas poczucie wdzięczności i otrząsnąć nas z odrętwienia. Pomimo niekiedy nawet dramatycznej obecności zła w naszym życiu, podobnie jak w życiu Kościoła i świata, ta przestrzeń, dana nam dla zmiany kursu, wyraża nieustępliwą wolę Boga, by nie zrywać z nami dialogu zbawienia. W ukrzyżowanym Jezusie, którego „Bóg dla nas grzechem uczynił” (2 Kor 5, 21), wola ta posunęła się tak daleko, że na Jego Syna spadły wszystkie nasze grzechy, aż po „zwrócenie się Boga przeciwko samemu sobie”, jak powiedział papież Benedykt XVI (Enc. Deus caritas est, 12). Istotnie Bóg miłuje także swoich nieprzyjaciół (por. Mt 5, 43-48).

Dialog, który Bóg chce nawiązać z każdym człowiekiem poprzez Tajemnicę Paschalną swego Syna, nie jest jak ten przypisywany mieszkańcom Aten, którzy „poświęcali czas jedynie albo mówieniu o czymś, albo wysłuchiwaniu czegoś nowego” (Dz 17, 21). Tego rodzaju gadulstwo, podyktowane pustą i powierzchowną ciekawością jest cechą światowości wszystkich czasów, a w naszych czasach może również wniknąć w zwodnicze używanie środków społecznego przekazu.

  1. Bogactwo, którym trzeba się dzielić, a nie gromadzić tylko dla siebie

Postawienie w centrum życia Tajemnicy Paschalnej oznacza odczuwanie współczucia dla ran Chrystusa ukrzyżowanego, obecnych w wielu niewinnych ofiarach wojen, przemocy wobec życia, począwszy od tego, które ma się nie narodzić po osoby starsze, różnorodnych form przemocy, katastrof ekologicznych, nierównego podziału dóbr ziemi, handlu ludźmi we wszelkich jego formach i niepohamowanego pragnienia zysku, będącego formą bałwochwalstwa.

Także dzisiaj ważne jest wezwanie ludzi dobrej woli do dzielenia się swoimi dobrami z najbardziej potrzebującymi poprzez jałmużnę, jako formę osobistego uczestnictwa w budowaniu świata bardziej sprawiedliwego. Dzielenie się w miłości czyni człowieka bardziej ludzkim; gromadzenie grozi upodleniem go, zamknięciem w egoizmie. Możemy i musimy pójść jeszcze dalej, biorąc pod uwagę strukturalne wymiary gospodarki. Z tego powodu w okresie Wielkiego Postu roku 2020, w dniach 26–28 marca zwołałem do Asyżu młodych ekonomistów, przedsiębiorców i ludzi mających wpływ na zachodzące zmiany, aby przyczynić się do nakreślenia konturów gospodarki bardziej sprawiedliwej i sprzyjającej włączeniu społecznemu, niż obecna. Jak wielokrotnie powtarzało Magisterium Kościoła, polityka jest wybitną formą miłości (por. Pius XI, Discorso alla FUCI, 18 grudnia 1927 r.). To samo dotyczy zajmowania się gospodarką cechującą się tym samym duchem ewangelicznym, który jest duchem Błogosławieństw.

W nadchodzącym Wielkim Poście przyzywam wstawiennictwa Najświętszej Maryi Panny abyśmy przyjęli wezwanie do pojednania się z Bogiem, utkwili nasze spojrzenie serca na Tajemnicy Paschalnej i nawrócili się na otwarty i szczery dialog z Bogiem. W ten sposób będziemy mogli stać się tym, o czym Chrystus mówi w doniesieniu do swoich uczniów: solą ziemi i światłem świata (por. Mt 5, 13-14).

Franciszek

Listopadowa modlitwa i intencji zmarłych…

 

Wypominkowa litania  

W pierwszych dniach listopada rozbrzmiewają w kościołach wypominkowe litanie imion i nazwisk naszych bliskich zmarłych. Odprawiane są za nich Msze Święte, odmawia się Różaniec. Niektórzy narzekają, że wyczytywanie nazwisk jest nużące, że Bóg przecież zna naszych zmarłych. Broniłbym jednak tej tradycji. Jej sens jest głębszy, niż może się z pozoru wydawać.

Pamiętamy i tęsknimy

Po pierwsze dlatego, że pamięć o naszych przodkach, o przyjaciołach, o mistrzach jest wyrazem zwykłej ludzkiej wdzięczności. Nieraz ludzie zachowują się tak, jakby świat zaczynał się od nich. W naszym zagonionym, pędzącym do przodu świecie gubi się gdzieś szacunek dla korzeni, dla historii, dla tych, którzy byli przed nami. A przecież dziedziczymy po zmarłych nie tylko geny, ale i ducha. W pamięci zostają pojedyncze słowa, obrazy, fragmenty, epizody, uśmiech, wyraz twarzy, ciepło dłoni. A w tym wszystkim ich wiara, ich miłość, ich nadzieja, ich dobro, ich poświęcenie, ich przyjaźń… Każde ludzkie imię to osobna historia, niepowtarzalny los. Imiona zmarłych wymówione głośno w modlitwie brzmią jak wyznanie: pamiętamy o was, jeśli trzeba, wybaczamy popełnione zło, jesteśmy wdzięczni za dobro, brakuje nam was, tęsknimy za wami.

Wierzymy w życie wieczne

Modlitwa za zmarłych jest wyznaniem wiary w życie wieczne. Wierzymy, że po drugiej stronie oni żyją. Nie umiemy sobie tego wyobrazić. Ale ufamy Bożej obietnicy. Wpatrujemy się w blask paschalnej świecy, która przypomina prawdę o zmartwychwstaniu Chrystusa. Wszystkie lampki zapalane na cmentarzach są symbolem tego światła. Jezus mówi: „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Idę przygotować wam miejsce” (J14,2). Modląc się za zmarłych, błagamy Boga o dar nieba dla nich. Prosimy o wybaczenie im grzechów. Ta modlitwa w bardzo praktyczny sposób wyraża także nadzieję na nasze życie wieczne, na nasze zmartwychwstanie, na Wielkie Spotkanie w domu Ojca. Dlatego chrześcijanie nie czczą zmarłych ciszą, bo cisza kojarzy się z pustką, z nicością, z beznadzieją. Uczniowie Chrystusa w ciszy, która zostaje po zmarłych, powtarzają „wieczny odpoczynek”, szepczą „Zdrowaś”, a w każdej Eucharystii modlą się „pamiętaj Boże o naszych zmarłych braciach i siostrach”.

Jesteśmy Kościołem 

Modlitwa za zmarłych wyraża także tajemnicę Kościoła – wspólnoty, która ogarnia żywych i umarłych. Kiedy w świątyniach czy na cmentarzach wyczytywane są imiona zmarłych, uświadamiamy sobie wspólnotę z nimi, dostrzegamy więź, która biegnie przez Chrystusa zmartwychwstałego. Przez Niego, w Nim jesteśmy z nimi jedno. Nie ma „dusz opuszczonych”. Kościół poleca Bogu wszystkich. Ale nawet ten dopisek „za dusze opuszczone”, który nieraz pojawia się w wypominkach, jest jakąś słuszną intuicją, że chcemy modlić się nie tylko za „naszych” zmarłych, ale i za tych innych, zapomnianych. Nie modlimy się dla nikogo o piekło, ale błagamy o miłosierdzie Boże nawet dla największych grzeszników. Nieraz ktoś martwi się, czy będzie obecny w kościele, kiedy będą wyczytywane imiona „jego” zmarłych. To nie jest najważniejsze. Ktoś modli się za „moich”, ja modlę się za „twoich” zmarłych. I tak jest dobrze. To także jest znak Kościoła wspólnoty, w którym modlimy się jedni za drugich. Najdoskonalszą formą modlitwy za zmarłych jest zawsze Eucharystia.

Ofiarujemy odpusty

Tradycja Kościoła zna jeszcze jeden sposób modlitwy za zmarłych – ofiarowanie odpustu. Odpust to darowanie przed Bogiem kary doczesnej za grzechy zgładzone już co do winy. Tłumacząc rzecz bardziej po ludzku, grzech zostawia w człowieku niszczące skutki także wtedy, gdy został już odpuszczony. Jeśli palacz rzucił nałóg, to ma nadal zniszczone płuca. Te bolesne następstwa grzechu nazywane są „karą doczesną”. Pokuta to właśnie stopniowe uwalnianie się z następstw grzechu, duchowa rekonwalescencja, która trwa także po śmierci w czyśćcu. Odpust jest formą przyspieszenia tego procesu. Cały Kościół wstawia się za grzesznikiem u Ojca. Prosi Go o zmniejszenie lub przekreślenie konsekwencji grzechu („kar doczesnych”). Czyni to zawsze przez pośrednictwo Jezusa Chrystusa, jedynego Zbawcy.

Odpust zupełny za dusze w czyśćcu można uzyskać: 

* Od południa Wszystkich Świętych i w Dzień Zaduszny – przez nawiedzenie kościoła i odmówienie „Ojcze nasz” i „Wierzę”.

* Od 1 do 8 listopada przez nawiedzenie cmentarza i modlitwę za zmarłych.

Konieczne są nadto zwykłe warunki odpustu czyli:

1) Stan łaski uświęcającej, w razie potrzeby spowiedź. Spowiedź nie musi mieć miejsca w tym samym dniu, w którym zyskujemy odpust. Po jednej spowiedzi można zyskać wiele odpustów.

2) Komunia święta.

3) Modlitwa w intencjach papieża. Nie za osobę papieża, ale w intencji, jaką on wyznacza. Nie trzeba jej znać. Wystarczy mieć intencję modlitwy w łączności z papieżem, np. „Ojcze nasz” i „Zdrowaś Maryjo”.

4) Brak przywiązania do jakiegokolwiek grzechu, nawet powszedniego. Nie trzeba zastanawiać się, czy ten warunek jest spełniony, czy nie. To wie Bóg. Ważne jest szczere pragnienie całkowitego odwrócenia się od grzechu.

 

Chrześcijańskie potępienie Harrego Pottera

Praktykowanie magii jest atrakcyjne dla młodzieży Tutaj tkwi zagrożenie. Jej książki ukazują działalność okultystyczną tak wiernie, że stały się naturalnymi środkami prowadzącymi młodych ludzi do prawdziwej magii”

 Podobieństwa do działalności okultystycznej

Cała seria książek o Harrym Potterze pełna jest aluzji do okultyzmu. Znaczenie tego faktu jest zazwyczaj ignorowane przez fanów książek pani Rowling. Udają, że tworzą sobie wyimaginowany świat, tak jak Tolkien czy C.S. Lewis w swoich książkach, i dlatego nie mogą zrozumieć skąd bierze się takie poruszenie i zamieszanie, twierdzą też, że nie powinno się przykładać wielkiej wagi do obecności wiedźm i innych podobnych rzeczy. Niestety, świat autorki daleki jest od imaginacji; jest światem współczesnej działalności okultystycznej.

Cała magiczna działalność Harrego opisana w książkach pani Rowling ma odpowiednik w rzeczywistości. Zacznijmy od przyjrzenia się programowi szkoły Hogwart. Jest to siedmioletni program, który bardzo przypomina program nauki proponowany przez Ordo Anno Mundi (OAM), grupę okultystyczną z Londynu, która oddaje cześć wężom. Tak jak szkoła Hogwart, OAM ma siedmioletni kurs nauczania. Program OAM zawiera również przedmiot „starożytne runy”. W tomie „Więzień z Azkabanu” Harry Potter rozpoczyna „studia starożytnych runów” (Rowling, „Harry Potter i więzień z Azkabanu”). OAM oferuje również kursy przepowiadania, wróżbiarstwa i jasnowidzenia dla studentów na piątym roku. W „Więźniu z Azkabanu” Harry Potter usłyszał w klasie, że: „Tego roku nauczymy się podstawowych metod wróżbiarstwa”. Członkowie OAM mają również kursy o „przemianach w bestie i wilkołaki”. Także w szkole Hogwart Harry Potter usłyszał: „przemiany to jedne z najbardziej złożonych i niebezpiecznych czarów, których będziemy się uczyć” („Harry Potter i kamień filozoficzny”). Możemy z łatwością kontynuować dalej wymienianie podobieństw. Inne działalności okultystyczne wspomniane przez panią Rowling to: astrologia, zaklęcia, nekromancja, zielarstwo, magia, rodzinne duchy (spirytyzm, w którym przywołuje się duchy krewnych), talizmany, chiromancja i inne.

Pani Rowling nie stwarza nowego typu „wyimaginowanej” magii, ale przeciwnie, przedstawia praktyki, które pojawiły się w czasach starożytnych i które wciąż są używane we współczesnym okultyzmie. Sama przyznaje, że zajmowała się badaniem i studiowała praktyki okultystyczne, aby móc przedstawić swoją historię w sposób bardziej wiarygodny (Abanes przytacza wywiad radiowy z panią Rowling z audycji „The Diane Rheim Show”).
Wielbiciele pisarki mogą uważać magiczne i niezrozumiałe słowa wprowadzone przez nią – „Alohyohora! Expelliarmus! Rictusempra! Finite Incantatem!” – jako dowód dziwacznego i ekscentrycznego podejścia do magii, ale te parę śmiesznych dodatków do jej opowieści to tylko kilka nieistotnych zmian w rzeczywistej magii, którą opisuje. W wielu listach opisuje magię nie zmieniając niczego. Robi tak samo, kiedy pisze o „ręce chwały”, która pojawia się „w komnacie tajemnic”: „O, ręka chwały! Włóż świecę w nią a będzie świeciła tylko temu, kto ją posiada. Najlepszy przyjaciel złodziei i kieszonkowców!” Ten rodzaj strasznej „ręki chwały” naprawdę istnieje w tradycji okultystycznej. Związana jest ona z ręką mordercy, który został powieszony. Ręka ta została ucięta, oczyszczona z krwi i zakonserwowana w soli. Świece (zrobione z tłuszczu innego mordercy, z knotem z jego włosów) wkłada się między palce przed wejściem złodzieja do domu ofiary. Powiada się, że ta ręka posiada magiczną moc ochrony i ostrzegania dla złodziei.

Pani Rowling opisuje też przepowiadanie przyszłości z kryształowej kuli z tą samą dokładnością i bez fantazjowania. Hogwart przy nauce wróżbiarstwa mówi dzieciom: „wróżenie to nadzwyczaj wykwintna sztuka. Zaczniemy od relaksu umysłu i oczu, aby oczyścić nasze oko wewnętrzne i superświadomość” (Rowling, „Harry Potter i więzień z Azkabanu”). Jest to dokładny opis praktyki przepowiadania przyszłości. Używana jest do nawiązania łączności ze światem duchowym przy próbnie odsłonięcia przyszłości. Najbardziej przerażająca praktyka opisana jest w czwartym tomie, gdy Harry jest przez zaklęcie porwany na cmentarz, gdzie opisany został rytuał satanistyczny w najstraszniejszych szczegółach. Mimo, że opis może nie oddaje dokładnie znanych rytuałów, obecne są klasyczne jego elementy: ofiarę z człowieka, samookaleczenia oraz inne elementy typowe dla satanizmu, włącznie z „atomejem” (ostry sztylet z podwójnym ostrzem używany do składania ofiar).

Strony zaludnione czarownikami

W książkach pani Rowling można odnaleźć również wiele postaci dobrze znanych w okultyzmie. Na przykład wspomniany jest Mikołaj Flanel z żoną Perenelle. Byli to okultyści żyjący w XIII wieku. Mikołaj Flanel uprawiał alchemię i stał się sławny jako twórca „kamienia filozoficznego” (tytuł książki Rowling „Harry Potter i kamień filozoficzny”, został zmieniony przez amerykańskiego wydawcę Scholastic Books, Inc. na „Harry Potter i kamień czarodzieja”). Kamień ten miał zmieniać każdą substancję w złoto oraz wytwarzać eliksir życia, który każdego czynił nieśmiertelnym. Brakuje wyobraźni pani Rowling, gdy wprowadza do swej książki postać Mikołaja Flanela i jego żony razem z „kamieniem filozoficznym”. W ten sam sposób pojawia się Adalbert – arcybiskup Canterbury z VIII wieku, skazany na śmierć za uprawianie magii (naturalnie przedstawiony jest przez autorkę w korzystnym świetle); oraz szwajcarski alchemik Paracelsus.

Postacią z książki pani Rowling, której chrześcijańscy czytelnicy powinni się uważnie przyjrzeć, jest Kasandra Vlabatsky. Richard Abames stale podkreśla, że nazwisko to odnosi się do sławnej Heleny Blavatsky, której imię zostało zmienione po to, aby ukryć jawne odniesienie (Rowling używa identycznego anagramu, gdy jeden z pseudonimów Voldemorteste’a przedstawiony jest w formie anagramu „Tom Marvolo Riddle”. Ten pseudonim jest wyjaśniony, gdy litery przestawione są dając formułkę „Jestem Lordem Voldemort”). H. P. Blavatsky żyła w XIX wieku, założyła ona Towarzystwo Teozoficzne, którego celem był „sprzeciw wobec naukowego materializmu, wobec każdej formy dogmatycznej teologii, zwłaszcza chrześcijańskiej, uważanej przez przywódców towarzystwa za nadzwyczaj niebezpieczną” (cytat z broszury Towarzystwa Teozoficznego, zaczerpnięty z książki „Ukryte zagrożenia tęczy” Constance Cumbey). Blavatzki sama o sobie mówiła oraz opisywana była przez swoich uczniów jako opętana przez „kogoś” (M. K. Neff, „Osobiste wspomnienia P. Blavatsky”), co więcej, twierdziła jawnie, że „szatan, wąż z Księgi Rodzaju, jest rzeczywistym stworzycielem i dobroczyńcą, ojcem świata duchowego” (Helena Blavatsky, „Tajemna nauka”, tom III).

Rowling także wprowadza wielu dobrze znanych pogan oraz postaci mitologiczne, używając ich imion jako własne postacie, na przykład: Minerwa (rzymska bogini), Argus (olbrzym o stu oczach z mitologii greckiej), Kirke (czarownica z Odysei) oraz Cliodna, bogini celtycka, wciąż czczona przez współczesnych nowo-pogańskich druidów.
Rowling nie tworzy „innego świata” jak ten stworzony przez Tolkiena w środku ziemi, ale raczej „świat równoległy”, który dokładnie naśladuje współczesną działalność okultystyczną. Faktycznie, jak stwierdził R. Abanes: „intencje pani Rowling są tak przejrzyste i oczywiste, gdy chodzi techniki okultyzmu w jej książkach, że podczas wywiadu radiowego pewien słuchacz przedstawiający się jako „czarownik” (początkujący w magii) entuzjastycznie pytał autorkę, czy sama nie jest członkinią Stowarzyszenia Czarowników (Wicca). Gdy pani Rowling zaprzeczyła rozmówca był mocno zaskoczony i odparował: „No cóż, wykonałaś swoje zadanie domowe całkiem nieźle!”. Ten rozmówca dalej wyrażał swój zachwyt dla książek o Harrym Potterze, nie tylko dlatego, że przedstawiają one tak wiele praktyk okultystycznych, ale też że przedstawiają magię w życzliwym świetle, które pomogło jego córce przyzwyczaić się do jego własnych praktyk czarnoksięskich i magicznych (Abanes cytuje Rowling w audycji „The Diane Rhein Show”).

Praktykowanie magii jest atrakcyjne dla młodzieży Tutaj tkwi zagrożenie. Jej książki ukazują działalność okultystyczną tak wiernie, że stały się naturalnymi środkami prowadzącymi młodych ludzi do prawdziwej magii. Federacja pogańska w Anglii skierowała młodego członka (we wrześniu 2001 roku) do odpowiadania na rosnącą liczbę pytań zadawanych przez młodych ludzi. Urzędnik zajmujący się mediami, Andy Norfolk, przypisuje wzrastające zainteresowanie młodzieży magią książkom „Harry Potter i kamień filozoficzny”, innym książkom o Harrym Potterze, programom telewizyjnym, jak na przykład „Sabrina, dziewczyna czarownica”, „Buffy, zabójczy wampir”. Twierdzi on, że po każdym artykule o pogaństwie lub magii „mamy rosnącą liczbę telefonów, głównie od młodych dziewczyn”. („Fani Harrego Pottera angażują się w czary”).
Dlaczego ludziom tak trudno uwierzyć, że książki o Harrym Potterze mogą łatwo zaprowadzić ich do współczesnych praktyk okultystycznych? Czy nie jest zdumiewający fakt, że zarówno pani Rowling, jak i jej fani zaprzeczają jakimkolwiek intencjom, aby wprowadzać ludzi, zwłaszcza dzieci, w magię i czary? Tak czy inaczej musimy mieć na uwadze jej wypowiedź na temat okładki książki „Harry Potter i kamień filozoficzny” wydanej przez wydawnictwo The Scholastic. Podczas wywiadu w kwietniu 1999 roku dotyczącym różnych wydań jej książek, Rowling entuzjastycznie stwierdziła: „Okładka wydania The Scholastic najlepiej ilustruje, jak sama wyobrażam sobie jak książka powinna wyglądać. Ze względu na kolory i styl ilustracji przypomina podręcznik zaklęć”.

10 argumentów przeciw Harry’emu Potterowi:

  1. Harry Potter jest globalnym długofalowym projektem, którego cel stanowi zmiana kultury. Próg obronny przed magią jest w młodym pokoleniu systematycznie niszczony. W ten sposób do społeczeństwa wdzierają się siły, które chrześcijaństwo kiedyś pokonało.
  2. Hogwart, szkoła magii i czarodziejstwa, jest zamkniętym światem przemocy i grozy, przekleństw i uroków, ideologii rasistowskiej i ofiar krwi, obrzydliwości i opętania.
  3. Harry Potter nie walczy ze złem. W każdym kolejnym tomie coraz bardziej staje się widoczne jego podobieństwo do Voldemorta, który jest uosobieniem zła. W tomie piątym Harry zostaje opętany przez Voldemorta, co prowadzi do zniszczenia jego osobowości.
  4. Świat ludzi jest poniżany, świat czarodziejów i czarownic gloryfikowany.
  5. Nie ma żadnego pozytywnego transcendentnego wymiaru. To, co nadnaturalne, jest wyłącznie demoniczne. Boskie symbole są wynaturzone.
  6. Harry Potter nie jest nowoczesną baśnią. W baśni czarnoksiężnicy i czarownice są jednoznacznie złymi postaciami. Bohater uwalnia się z ich mocy przez doskonalenie się w cnotach. W Harrym Potterze nie ma nikogo, kto pragnie dobra.
  7. Czytelnik jest konsekwentnie pozbawiany umiejętności odróżniania dobra od zła. Dokonuje się to przez emocjonalną manipulację i intelektualny zamęt.
  8. Wykroczenie wobec młodego pokolenia stanowi to, że zwodzi się je z taką łatwością magią i wypełnia się jego wyobraźnię obrazami świata, w którym rządzi zło. Świata, który nie tylko jest bez wyjścia, ale w którym warto pozostać.
  9. Każdy, komu zależy na różnorodności poglądów, powinien bronić się przed masowym zaślepieniem i dyktaturą opinii, narzucanych przez gigantyczną akcję multimedialną.
  10. Wiara w kochającego Boga jest wypierana przez natłok magicznych obrazów, dlatego szkolna indoktrynacja Harrym Potterem stanowi atak na wolność religijną. Powinno się odmawiać udziału w szkolnych imprezach Potterowskich z powodów religijnych i ze względu na sumienie.

Marek Dądela 

https://www.youtube.com/watch?v=RLEvRxiMkt4

https://www.youtube.com/watch?v=AM_7SOOT5XE