Słowo, które stało się spełnieniem obietnic
Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami (J 1, 14). Każdy z nas pamięta ból niespełnionych obietnic. Zarówno jeśli to my sami poczuliśmy się oszukani, jak też gdy okazaliśmy się niesłowni wobec innych.
Czasami, dla tak zwanego świętego spokoju, rodzice obiecują dzieciom najprzeróżniejsze rzeczy, bardzo szybko potem zapominając o danym słowie. Dzieci pamiętają. „Obiecałeś!” – to krzyk ich bólu i buntu wobec pustych słów. Dorosłych boli nie mniej słowo bez pokrycia. Począwszy od przykrości, gdy ktoś zapomina o umówionym spotkaniu, a skończywszy na cierpieniu z powodu odejścia współmałżonka lub odepchnięciu przez – jak się zdawało – przyjaciela. Przecież mówił, że nigdy nie opuści, że będzie na zawsze… Boleśnie przeżywają niesłowność ludzie starsi, zwłaszcza rodzice wobec dorosłych dzieci: „Obiecał, że przyjdzie, pomoże załatwić jakąś trudną sprawę…”. Kliknij aby czytać dalej… »

