Jak rozmnożyć czas? Oto 10 zasad!

Nasz czas codzienny przypomina nieco roślinę ze szklarni: można go przez cały rok pielęgnować i rozmnażać, aby nieustannie spożywać jego dorodne owoce.

 

Pierwsza dobra wiadomość to ta, że czas można rozmnożyć, i to bez wielkiego wysiłku. Druga, również niezła: czas rozmnaża się głównie przez oszczędzanie. Oto kilka porad "ogrodniczych":

 

Kalendarz i plan dnia

 

 

Kalendarz to nie musi być stryczek. To nie kaganiec założony naszej osobistej wolności albo wściekłe psisko szczerzące kły przekroczonych terminów, nudnych spotkań służbowych bądź niekomfortowych wizyt lekarskich. Kalendarz, a w nim przybliżony plan każdego dnia, to szansa na rozsądne zagospodarowanie czasu. Pomaga z jednej strony uniknąć pokusy bezcelowego obijania się przez cały dzień i płynięcia z prądem godzin, jak życie poniesie, a z drugiej zabezpiecza przed histerią, że wszystko ma być zrobione dziś, zaraz, i to na błysk – bo z planu od razu widać, ile realnie można wykonać, a ile przesuwamy na jutro. Kalendarz pomaga też pozbyć się złudzeń, że czas jest z gumy i że na pewno ze wszystkim zdążą, chociaż jeszcze nie zaczęli.

Porządek

 

Przy rozmnażaniu czasu jedną z najbardziej błogosławionych cnót jest cnota porządku. Utrzymanie go na biurku, w garderobie, w komodzie z dokumentami, szafce z narzędziami itp. zabiera w sumie o wiele mniej czasu niż potem konieczność przekopywania się przez sterty przedmiotów i śmieci, kiedy czegoś nagle potrzebujemy. Nie mówiąc już o tym, że z czasem tracimy w takich nieudanych poszukiwaniach równolegle zdrowie, humor, nerwy i nierzadko dobre relacje rodzinne, bo bałagan to jedna z głównych przyczyn wojen domowych.

Media

 

Godziny przed ekranami. Telewizor, Internet, gry komputerowe różnych generacji… A medioznawcy sprowadzają te nasze wyrafinowane medialne potrzeby zaledwie do dwóch: potrzeby bycia poinformowanym i potrzeby bycia zabawionym. Zadajmy sobie zatem rozsądne pytanie: czy biedna matka ziemia licząca sobie miliardy lat zmienia się aż tak bardzo co 24 godziny, że musimy dowiadywać się o tych zmianach dłużej niż 20 minut dziennie? I ile godzin dziennie musi być "zabawiany" jak dziecko zdrowo rozwinięty, dorosły człowiek, który – wypadałoby – wyrósł już z dziecięcych porteczek?…

Punktualność

 

Jeżeli gość zaproszony przez Was do domu spóźnił się o godzinę, należałoby stratę tego czasu pomnożyć przez liczbę domowników oczekujących na jego przybycie. Wtedy ze zwykłej "godzinki" zrobi się nagle cztery, pięć, sześć…! Kwadrans to dla spóźnialskich maksymalne alibi. Jeżeli nie szanujemy własnego czasu, musimy mieć chociaż wzgląd na czas innych. Co innego, kiedy stanie się coś nieprzewidzianego, ale tak z niefrasobliwości i rozlazłości to po prostu nie wypada! Gorszą wpadkę można mieć tylko, przychodząc do czyjegoś domu za wcześnie. Tego nie łyknie już żaden podręcznik savoir-vivre’u.

Jakość

 

Smak czasu, a więc i życia, zależy doprawdy nie od tego, ile go mamy, ale od tego, jak jest wykorzystywany. Zamiast sześciu kiepskich książek lepiej przeczytać jedną porządną. Zamiast dziesięciu tandetnych filmów (seriale to pod tym względem klęska…) lepiej obejrzeć jeden ambitny. Zamiast trzech biesiad z plotkarzami i głupcami lepiej zjeść jedną kolację w towarzystwie mędrca. I tak dalej…

Cisza

 

Już dawno odkryłam, że nie można przez pół godziny mądrze mówić, jeśli się wcześniej przez cztery godziny nie milczy. Jaki to ma związek z oszczędzaniem czasu? Zasadniczy! W ciszy, a nie w hałasie, nabywamy mądrości. A nabyta mądrość oszczędza czas zarówno temu, kto ją posiadł, jak i tym, którzy zechcą skorzystać z jego przykładu albo mądrości. Za głupotę płaci się bowiem nieraz przez dziesiątki lat. To czas zmarnowany, bolesny, znienawidzony. I po co? Głupota i lenistwo to dwaj podstawowi złodzieje naszego czasu.

Modlitwa i kontemplacja natury

Modlitwa i kontemplacja natury czynią z naszym czasem cuda: rozmnażają go w równoległe, wielokrotne światy i przeżycia. Niby jesteśmy tu i teraz, a tak naprawdę doświadczamy jakiejś drugiej, wyższej rzeczywistości. W przypadku modlitwy cieszymy się, mogąc dotknąć myślą czegoś, co jest trwalsze od nas, nie podlega działaniu czasu i Kogoś, Kto poza tym czasem istnieje, bo sam go stworzył. Natura – choć ulega zmienności stworzeń – mówi do nas językiem metafizyki, więc zawieszeni pomiędzy tysiącletnim majestatem gór i zapachem kwiatu królowej jednej nocy odnajdujemy swoje miejsce w tej przedziwnej komunii wieczności z przemijaniem. To w wakacje, ale w codzienności natura ma swoje rytmy i zegary. A te stworzone także zostały dla wyznaczania godzin modlitw w klasztorach. Gdzie bowiem jest właściwa pora i czas na modlitwę, tam wszystko się porządkuje i równoważy jak w znanym zdaniu "ora et labora".

 

Ludzie

 

Co człowiek, to świat. Spotkanie z drugim poszerza nasz prywatny horyzont o nowy, zupełnie tak jakby nas zaproszono w podróż. Może to być jednak podróż niebezpieczna, kiedy mamy do czynienia z łajdakiem; burzliwa, jeśli mamy do czynienia z awanturnikiem; nudna, jeśli spotkamy głupca; nie do zniesienia, jeśli naszym towarzyszem jest plotkarz… Czas w takim towarzystwie nie będzie stracony tylko wówczas, jeśli podejmiemy próbę, żeby im pomóc i odciągnąć ich ze złej drogi. Kiedy jednak napotkamy dobrego, świętego człowieka, nie żałujmy czasu na przebywanie z nim i grzanie się w świetle jego słów oraz uczynków. Tacy ludzie są lekarzami dusz bliźnich. I ostatnia uwaga: czas zainwestowany w dobre relacje rodzinne jest zawsze czasem świetnie wykorzystanym.

Źródło: deon.pl